Nie spać długo!!!

Wczoraj dzień minął nam ciekawie. Pełen zabaw, bajek i wszystkiego innego. W domu zrobiło się chłodno to poszliśmy z M. po drzewo na podwórko. Jak zawsze ubieram sweter i gotowa. Wychodzimy na zewnątrz, a tam… Jedy wiatr jak nie wiem, a do tego pada śnieg (niestety z deszczem). Zimno tak, że migiem poukładałam sobie drzewa i chcę do domu, a tam dzieci drzwi okupują i się drą, że na dwór idą na sankach jeździć, bo przecież pada śnieg w końcu. No to tłumaczę, że z deszczem więc się roztopi, ale tylko jak spadnie bez deszczu to pójdziemy…                                                                                                                       Dzieciaczki jak zaczarowane chyba z godzinę w oknie siedziały obrażone, że nie mogą wyjść. I słyszę: no mamo tylko na chwilę. Ubiorę się grubo. Jak trochę zmoknę to nic się nie stanie. Chcę łapać płatki… itp.                                                                                                     Więc mówię, że jak rano będzie jeszcze padało to wyjdziemy, ale najpierw idziemy spać. No to teraz coś typu: nie chcę spać, bo pada śnieg i tak w kółko. Coś koło 21.00 dały moje potworki za wygraną i poszły do łóżek…

Rano budzi mnie wrzask córki:                                                                                                           – No, mówiłam, że będziesz długo spać i przez Ciebie nie ma teraz już śniegu.                           – Mówiłam Ci kochanie, że się rozpuści pamiętasz?                                                                         – Pamiętam, pamiętam, ale gdybyś tak długo nie spała to by się nie rozpuścił!!

No i aż do śniadania była obrażona, że to przeze mnie śnieg się rozpuścił i z sanek nici:) Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina… Oj z tymi mamami to zawsze coś nie tak musi być i w ogóle nie rozumieją dzieci.

:oops: Więc teraz czekamy już na śnieg, chociaż wcale się na niego nie zapowiada…

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | Skomentuj

Szaro-Buro i Nijako…

Jak ja nie lubię takiej pogody!!!                                                                                                      Za oknem szaro- to mnie strasznie przytłacza! Już zamiast takiej pogody wolę śnieg, przynajmniej jakoś ładnie wtedy jest, albo się gdzieś glebnę po drodze, bo przecież ślisko:) A teraz to najchętniej bym przeleżała na kanapie pod kocem cały dzień- jednak moje plecy tego nie zniosą:/                                                                                                                                 Dla rozrywki i zabicia czasu chciałam zrobić placek. Taki bez pieczenia (piekarnik się zbuntował i nie działa-a nie ma kto naprawić). Szału może nie robi, ale ja go lubię… Takie cudeńko z herbatników i kaszki:)                                                                                         Problem nr 1. : -nie mam blachy. Kurde chyba sama wyszła. Dzwonię do mamy. No wiadomo jest u niej, a skąd tam się wzięła to nie mam pojęcia…                                     Problem nr 2. : -nie mam herbatników, kasy w portfelu też nie, a płacić w osiedlowym sklepie kartą nie można (bo przecież od niedawna dopiero wprowadzili płatność kartą więc jeszcze nie zdążyli się przygotować-masakra!)                                                                             No dobra- placka nie będzie.

No to posprzątam u dzieciarni. Wyciągnęłam szuflady spod łóżka. Jezu! Co tam było, to aż się w głowie nie mieści. A tylko słyszę, że wszystko się gubi… Posprzątany cały pokój. I… I co dalej? Sprzątać u nas w pokoju już nie mam ochoty, bo się boję co mogę znaleźć pod łóżkiem czy szafą…                                                                                                               Myślałam żeby pójść z „młodzieżą” na spacer. Zimno, szaro a sąsiadom się tak z kominów kopci, że wręcz oddychać nie można… Kur… Czym oni palą?! Co jeden to lepszy… Dobra wracamy do domu, bo się zaczadzimy „świeżym powietrzem”. Baja, baja, baja… No ok niech będzie baja- średnio mi się podobają te bajki- chyba czas na nową telewizję, na mini mini czy disney junior przynajmniej jakieś sensowne bajki dają… I tak siedzę sobie już którąś godzinę i marudzę w sobie, i co chwilę biorę się za coś do zrobienia- przecież trzeba… Muszę wymyślić jakąś rozrywkę dla nas, bo oszaleję- albo niech ktoś mi piekarnik naprawi to zajmę się „cudowaniem” :)

Pozdrawiam serdecznie… I życzę wszystkim lepszego humoru niż mój ostatnio  :evil:

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | Skomentuj

Szef nie zając-nie ucieknie

Wraca druga połówka z pracy. Jest godzina 18. Zrobiłam obiad, zjedliśmy, dzwoni znajomy, że wpadnie na kawę. Fajnie, bo dawno go nie było. Godzina 19- do pracusia dzwoni szef… Uuu.. (Ciekawe po co znowu-chyba się zaprzyjaźniać chce, bo ciągle dzwoni).                           – Możesz na chwilę przyjechać?                                                                                                         – Ok. Za 20 minut będę…

No nic to sama posiedzę ze znajomym, bo mężczyzna musi gnać do szefa… Co zrobić? No to pojechał. Wypiłam kawę z gościem, porozmawialiśmy. Godzina 20. Gość odjeżdża. Dzieci pora położyć spać. Kiedy już ze wszystkim się ogarnęłam była godzina ok. 23. No to się kładę, coś oglądam… Drugiej połówki nadal nie ma… Ehh, ale nie dzwonię, bo już się przyzwyczajam do takiego stanu rzeczy (że ciągle go nie ma). Budzę się o godzinie 03.00 jeszcze go nie ma-zasypiam. Godzina 05.30- miejsce na łóżku obok mnie nadal puste…

O 7.00 dzwoni moja komórka.                                                                                                            - Zawieziesz mnie do S..ek? Zostawię auto Tobie a wezmę od szefa.                                            - No zawiozę, zawiozę. Więc wstaje, pośpiesznie ubieram siebie i dzieci (taka poranna               przejażdżka).                                                                                                                        Wszyscy ubrani-Pan podjechał. Wsiadamy- dzieciarnia do fotelików-szczelnie zapięta. Ok zapale i jedziemy. I właśnie dzwoni telefon mojego mężczyzny. I co się okazuje? Że już nie musimy jechać… Osz kur…!!! To po co ja wstawałam i dzieciaki zrywałam?! Mogliśmy sobie leżeć i bajulki oglądać. No to Pan się przespał godzinę i znowu do pracy pojechał…

Szef jak szef-ale chyba lekka przesada… Całą noc nie być w domu i potem jeszcze do pracy? Ale co zrobić? Kasę trzeba zarabiać…

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | 2 komentarzy

Rentgen Samej Siebie

Przez ostatnie dwa dni postanowiłam patrzeć na siebie krytycznym wzrokiem. Czyli tak jak bym sama siebie chciała ocenić (spojrzeć na siebie z boku). Doszłam do wniosku, że jestem zbyt surowa w stosunku do innych, a już w szczególności dla mojego ukochanego… Może za dużo wymagałam…                                                                                                                        Czas troszkę odpuścić i może będzie jak kiedyś:) Ciężko tak „od zaraz” przestawić się na zupełnie inne myślenie, ale np. wczoraj się starałam i dałam radę, a co za tym idzie wieczór udał się super:) Nie będę się wdawać w szczegóły:) musiałabym zmienić blog na dostępny tylko dla dorosłych:):)                                                                                                                        Tej całej zmiany nie robię tylko dla Niego, ale też dla siebie. Kiedyś jakoś cieszyły mnie drobnostki, a teraz? Różnie to bywa, a chcę się cieszyć ze wszystkiego jak dawniej… Wszystkim polecam „Rentgen własnego Ja” chociaż przez jakiś czas:)

Pozdrawiam…                                                                                                                                     ******************************************************************************** Kupiłam firankę, byś nie mógł na mnie już patrzeć… :);* <M>

„ Choć na chwilę niech pozwoli Nam ktoś                                                                   Wrócić do czasów szaleństwa, młodzieńczej miłości…                                Dziękuję już tylko Bogu, że dał Nam ten czas,                                                           Dzięki niemu wiem, że przetrwamy już wszystko…”

<Ada.Ś>

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Mama na Wybiegu!!!

Co prawda do Świąt jeszcze trochę czasu, ale promocje w dyskontach nie pozwalają spać:) No to więc idę (a w sumie to jedziemy). -O mój Boże ile ludzi. Może by tak odpalić kogut policyjny to uda mi się dopchać do półek z zabawkami?                                                       Jakoś jednak obyło się bez takiego sprzętu. Zabawki na przecenach i do tego jeszcze połowę kasy oddają w jakiś bonach! Jedy trzeba brać ile tylko kosz pomieści!!! Inne damy gryzą po nogach, żeby im czasem czegoś nie wykupić. Szał totalny. No i takim właśnie cudem nasze dzieci kochane dostaną zamiast po jednym prezencie (co by ich nie rozpieszczać za bardzo) od Gwiazdora dostaną kilka:), bo przecież były takie grzeczne, że im skrzydła wyrosły i to kółko nad głową, jak to się tam nazywa? Aureola:)

Ale tak swoją drogą to Wam powiem, że miałam niesamowitą frajdę kupując te wszystkie zabawki:) Mój Pan nie mógł mnie odciągnąć od tych półek:) Ja na pewno wolę takie zakupy niż: chleb, kiełbasa, jaja itp…  :mrgreen:                                                                              Czułam się jak bym to ja była dzieciaczkiem i wybierała dla siebie prezenty:) Wam oczywiście też życzę udanych zakupów przedświątecznych:)

A no i bym zapomniała!                                                                                                           Pewnie niejedna mama pomyśli, że jak mogłam iść na zakupy bez niezbędnika, czyli „Listu do Świętego Mikołaja”. Fakt jeszcze nie został napisany, jednak mama od dzieci w dość skuteczny sposób wyciągnęła niezbędne informacje:)

Teraz jeszcze pozostaje zorganizowanie wizyty Świętego Mikołaja:) Trzeba kogoś namówić! Mam nadzieję, że się uda:)

Pozdrawiam

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | Skomentuj

Oj boli serduszko boli…

Czasami tak niewiele trzeba, by zranić tą drugą osobę. Zranić mocno, w czułe miejsce- tak na wskroś przeszyć serce. I to nie nitką miłości, lecz rozżarzonym drutem wręcz… I długo ten stan utrzymuje się w głowie kobiety, a jeszcze dłużej w jej sercu już tak wiele razy poranionym… Da jeszcze radę? Da. Bo chce. Bo kocha. Bo nie chce Go stracić…

Z czasem wybacza, lecz nigdy nie zapomina. A serce? Serce zakleja sobie czarną taśmą, tak, że już jego czerwieni widać tylko odrobinkę. Już nie jest tak gorące i rozpalone jak kiedyś, bo pozaklejane przecież czarną taśmą złych wspomnień, ale nadal jest. Nie chce się zatracić w złych chwilach, więc żyje dalej jak by nic się nie stało. I kocha, kocha mimo wszystko… i czeka kiedy znów wyjdzie w duchu słońce i będzie mogła cieszyć się choć przez krótki moment z tego co dał jej los… Czy będzie dana jej choć odrobina szczęścia??

I tak będzie czekać… I czekać… I czekać… Bo przecież chce, bo przecież kocha, bo zniesie dużo, jednak nie wiecznie. Kiedyś serce się wypali i zamieni w zwykły kamień, już wtedy obojętne dla wszystkiego i wszystkich… Więc złap gołębia w ręce i podaruj jej by odzyskać pokój w duchy, bo życie to nie wojna, lecz zmagania dwojga serc z niesprawiedliwością świata…

<Ada.Ś>

Opublikowano Bez kategorii | 3 komentarzy

Mama hermetycznie zapakowana!!!

Dzień jak każdy inny. Natłok wszelkich spraw z dziećmi na plecach; sklep, obiad, sprzatanie, miasto, zabawa z maluchami…                                                                                                   Jedy jak oni dzisiaj się wydzierają! A nie czuję się najlepiej. Głowa boli, sama nie wiem czy to od ich wrzasków, czy od ciśnienia, czy nie wiadomo w ogóle od czego. Plecy też bolą, ale na lekarza nie starcza czasu.                                                                                                    Położę się trochę na podłodze to może przejdzie. A tu dwie bomby spadają z sufitu na mój brzuch… Ałł… A do tego radośnie się wydzierają!                                                                            - Złazić, złazić!, ja nie jestem trampoliną! (przynajmniej nie dzisiaj).                                Znowu bieganie po domu, „wszechroznoszący” się wrzask. Głowa to mi już urosła (a raczej spuchła) do rozmiarów wręcz przerośniętej dyni. Na 100% zaraz wybuchnie!                         – Kurde tylko więcej sprzątania sobie zafunduję… Nie, nie lepiej niech nie wybucha…              I tak do wieczora, póki Ci złośliwi krzykacze nie pójdą spać… Ehh…                                    Leżąc w łóżku wpadłam na genialny pomysł :lol:

-> Kochanie koniecznie musimy kupić taką maszynę do hermetycznego pakowania!             -> Yyy… Ale po co?                                                                                                                             -> No wiesz, jak już będę miała dosyć krzyków dzieci i w ogóle tego całego majdanu, to się          hermetycznie zapakuję chociaż na godzinę i odpocznę. Albo lepiej dzieciaczki popakuję,          bo mnie potem przecież nikt nie otworzy:) (powiedziałam z takim szaleńczym błyskiem        w oczach).                                                                                                                                        -> Ada, czy ty się dobrze czujesz??? (Pyta i patrzy na mnie jak na dziwoląga)

Pomysł dobry-gorzej z wykonaniem:)                                        *******************************************************************************

Przychodzi Pan, który chce kupić bojler. A, że ze starszego pokolenia to i ochoczo kawę wypił i rozmawiało mu się też bardzo swobodnie. Ta cała sprzedaż przeciągnęła się do 3 godzin:)

-> A co Pan ma za telefon?                                                                                                                -> Stary, ale dobry. Tych duperelów  wszystkich nie mo, to i bateria tydzień trzyma.            -> A nie chce Pan nowego?                                                                                                                -> A Ty mi przestań z tymi … jak to się te nowe nazywają?                                                          -> Smartfony.                                                                                                                                      -> No, no. Jakieś gówno „MAZANE” mi jeszcze potrzebne! Wszystko tam w tym jest, a nic       niepotrzebne! To wziąłem i powydowołem córkom, bo ja tam w ręce tego bym nie                 chwycił.

Uwielbiam rozmowy o „nowoczesnej technologi” ze starszym pokoleniem :-D             Pozdrawiam

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Matka, Żona i Kochanka!!!

„Za górami, za lasami żyła sobie piękna księżniczka, która pokochała pięknego księcia(…). I żyli długo i szczęśliwie…” 

The End…

- A babcia ma wąsy! W XXI wieku powinni chyba zakazać czytania tego typu bajek, bo        nawet nie da się przybliżyć do podobnej sytuacji. A potem takie małe księżniczki czekają  20 lat na księcia, a tu pojawia się „ktoś” kto obiecuje gruszki na wierzbie. Jej jakie cudowne  jest życie, będę żyła jak w bajce… Księżniczka staje się brzemienną i się zaczyna ELDORADO!!!

Rano:

6:30- cały zlew naczyń.                                                                                                                       Jeszcze dobrze się nie obudziłam, a już robota czeka. Dzieciaki też nie będą przecież czekać, no a ja łamaga mam przecież tylko dwie ręce; jak bym nie mogła mieć z dziesięciu…               Tysiące zabaw z dziećmi, tylko lekko upita kawa, stoi samotnie już dawno zimna. Podróż po świecie! To jest coś! Trasa: Dom->Sklep->Dom (ok 300m). Dzieci wesoła biegają ze słodyczami w łapkach, a Pani Tragarz niczym Pudzianowski w „spacerze farmera” próbuje doczłapać się do chatki na kurzej nóżce, chociaż nogi wyglądają jak dwa pałąki od ciężaru… Uwaga!!! Pojawia się też kucharka- pot z czoła leci-obiad zrobiony.

Popołudnie:

Rodzinny obiadek przed telewizorem, bo rozmawiać nie ma o czym, bo po co pytać Matkę co robiła skoro wiadomo, że nic, bo przecież siedzi w domu! Ha! Każdy by chciał tak jak Ona!                                                                                                                                                       Po obiedzie zabawa z dziećmi. Królewicz niech odpocznie po pracy, mimo, że Matka też już ledwo żywa! Ale da radę! Bo musi!

Kolacja:

Zjedzona, porozmawiane o głupotach, bo Matko-Żona nie ma ważnych spraw, lepiej niech książę opowie o pracy, o tym jak tam fajnie nie było i jak się naśmiał, o samochodach…         Dzieci w łóżkach, kakao podano. Łoże zrobione. Migiem Matko-Żona biegnie pod prysznic(byle nie za długo). Chwilę na komputer- blog.pl. Innej rozrywki nie ma(- Skasuj ten blog, bo tylko głupoty tam piszesz). Zlew z zalegającymi tam gośćmi krzyczy!!- idzie umyć

Wieczór:

Książę w łożu, Matko-Żono, a teraz też kochanka kładzie się obok. Chwilę wygłupiania, potem sex…(bip, bip, biiiiip…:)) I co dalej??? Królewicz zasypia, a Robocop ogląda telewizję, bo może coś w świecie się dzieje…

Godzina 01:00:

Matko-Żono-Kochanka zasypia… Nagle budzi ją syn, bo chce ble, bo ka, bo bu i tak robi się godzina 03:00. Za trzy godzina Matka musi już wstać! Ale wstanie! Bo musi! Przecież w domu nic nie robi.                                                                                                                                 ********************************************************************************

–> Kur…, kur…, kur…!!!                                                                                                                    Chyba mnie przerasta już to wszystko. Czasem łzy lecą z bezsilności nie ze smutku i tylko tyle. A gdzie wołanie o pomoc? Matka nie prosi o pomoc-sama sobie radzi! Nikt nie zapyta jak się czuje, choć ból w plecach jest n ie do zniesienia, ale kogo to obchodzi. Wszyscy ważniejsi niż Ona…                                                                                                                                -Ta ma dobrze, w domu cały dzień siedzi!

A co do przyjaciół to napiszę osobną notkę, bo dość dużo do pisania o tym. Tak czy siak zostałam sama, a raczej samotna…  :cry:

Broń Boże nie użalam się nad sobą, po prostu w taki sposób wyrażam to co czuję. Jeżeli kogokolwiek uraziłam- bardzo przepraszam..

„Nigdy nie jest za późno na zmiany,

Czasem jest za wcześnie, by ich dokonać!”

<Ada.Ś>

*Inspiracja zaczerpnięta od blogowiczki:  
http://koszmarnarodzinka.blog.pl/

Opublikowano Nasza miłość | Otagowano , | 2 komentarzy

Coś Wam powiem…:)

Tylko proszę się ze mnie nie śmiać:)!

Ci, którzy do mnie czasem zaglądali zauważyli zmianę w wyglądzie mojego bloga:) A to dlatego, że… że w końcu go rozgryzłam:):) Aż chyba wstyd się przyznać, że nie za bardzo wiedziałam jak się to wszystko obsługuje:) No ale co tam w końcu dałam radę no nie:)

Zawsze kiedy odwiedzałam Wasze blogi, zastanawiałam się jak można go zmienić indywidualnie- a nie takie tam zwykłe tylko wybrane:) No i dziś opanowałam ten mętlik komputerowy (muszę się przyznać, że komputer raczej moim przyjacielem nie jest i dość opornie się przede mną otwiera:))… Jeszcze tylko muszę dojść do tego, jak dodaje się ulubione blogi do mojej str:)

Pozdrawiam i życzę dobrej nocy:)

 

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Idealna wymowa mojego Synka:)

-Mama, bdzia!

-??Co?

-Bdzia…

Pokazuje na kubek z upitą już herbatą

-Aha. tak, tak bdzia.

:)

Co niby ma znaczyć „bdzia” w herbacie? Może wy macie jakiś pomysł? Mały strasznie się denerwuję, gdy mu się nie odpowiada, więc przyznałam, że w moim kubku jest ta cała  bdzia, cokolwiek oznacza. To chyba nic złego, bo oczywiście herbata została upita przez malucha:) Czasami naprawdę idzie się pośmiać, ale trzeba czekać, aż zacznie dobrze mówić, bo co innego zrobić:)

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj